bł. Edmund Bojanowski

Błogosławiony Edmund Bojanowski (1814-1871) jest założycielem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, z którego wyłoniły się cztery odrębne Zgromadzenia: Służebniczek wielkopolskich, starowiejskich, śląskich i dębickich. Obecnie stanowią one federację skupiającą ponad trzy tysiące sióstr apostołujących w wielu krajach świata. Edmund Bojanowski tworzył ochronki wiejskie, w których dzieci były wychowywane przez Służebniczki według opracowanej przez niego metody. Zorganizował Instytut Gostyński, w którym mieścił się szpital dla ubogich i sierociniec dla bezdomnych dzieci. Prowadzono tam również kuchnię dla ubogich. Bojanowski był rzecznikiem pracy organicznej. Należał do kilku stowarzyszeń mających na celu dobro drugiego człowieka. Był członkiem Ligi Polskiej, której zadaniem stała się obrona praw narodowych i szerzenie zasad moralnych poprzez rozwijanie oświaty, braterstwa, pomocy materialnej i pracy społecznej. Będąc członkiem Wydziału Literackiego Kasyna Gostyńskiego zainspirował czytelnictwo wiejskie, tworząc pierwsze w Wielkim Księstwie Poznańskim i w ogóle na ziemiach polskich, czytelnie wiejskie. Zbierał podania, pieśni i przysłowia ludowe. Był wydawcą czasopism „Pokłosie” i „Rok Wiejski”. Gromadził w ten sposób środki na utrzymanie sierot i innych podejmowanych działań. Angażował się w pracę Towarzystwa Pomocy Naukowej, którego celem było umożliwienie ubogiej młodzieży zdobycie wykształcenia. Zmarł 7 sierpnia 1871 roku w Górce Duchownej; pochowany został w Jaszkowie. W sierpniu 1930 r. jego doczesne szczątki zostały przeniesione do kaplicy Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP Wielkopolskich w Luboniu. W 1948 r. z inicjatywy Zgromadzenia Sióstr Służebniczek rozpoczął się proces beatyfikacyjny ich założyciela. Zakończyła go beatyfikacja Edmunda Bojanowskiego dokonana przez papieża Jana Pawła II w dniu 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.




Wykład inauguracyjny roku 2013/2014 na Lubońskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku wygłoszony przez s. Noemi Teresę Wyszecką (Służebniczkę Wielkopolską)

Luboń  8 X 2013 rok 

Bł. EDMUND BOJANOWSKI – Syn Ziemi Wielkopolskiej

Dziękuję za zaproszenie mnie i  możliwość ukazania…

 W swoim wystąpieniu chciałabym przedstawić Państwu postać  Edmunda Bojanowskiego – dzisiaj już błogosławionego.

Pragnę to uczynić  w dwóch punktach:

1)     Nota biograficzna (również z uwzględnienie duchowej strony) oraz

2)     Jego dzieła którymi są: ochronki i zgromadzenie

 

1) Edmund Bojanowski, urodził się 14 listopada 1814 roku we wsi Grabonóg pod Gostyniem.  Życie jego przypadło na czas, gdy Ojczyzna nasza była podzielona między trzy mocarstwa, a cała prawie Wielkopolska, nazwana Wielkim Księstwem Poznańskim podlegała Prusom. Ojciec jego Walenty pochodził z rodziny szlacheckiej, matka Teresa, z domu Umińska, była rodzoną siostrą sławnego w powstaniu listopadowym generała Umińskiego. Ze względu na słabe zdrowie Edmund początkowo uczył się prywatnie pod kierunkiem nauczycieli domowych. Atmosfera domu rodzinnego przeniknięta była zdrową pobożnością i patriotyzmem. Obok cech wyniesionych z domu Edmund wypiastował jeszcze jedną, specyficznie własną, mianowicie cechę dobrego samarytanina. Już od wczesnej młodości zwracał na siebie uwagę otoczenia swoim urobieniem duchowym, moralnym i religijnym. Z biegiem lat coraz bardziej rozwijały się w nim cnoty chrześcijańskie, szczególnie wielka miłość Boga i bliźniego.

Śladami młodzieży z Wielkiego Księstwa Poznańskiego, udającej się na Uniwersytet wrocławski czy berliński, podążył w 1832 roku i Edmund Bojanowski. Rozpoczął wówczas studia filozoficzne na uniwersytecie wrocławskim, gdzie także rozwinął swą twórczość literacką. W 1834 roku przełożył i wydał drukiem „Pieśni serbskie”, dołączając do nich własne, oryginalne wiersze. Dał też polskiemu czytelnikowi całkowite tłumaczenie „Manfreda” Lorda Byrona, które ukazało się drukiem w 1835 roku. W czasie czteroletniego pobytu we Wrocławiu nadsyłał także artykuły do czasopism w kraju, zwłaszcza do „Przyjaciela Ludu”, wychodzącego w Lesznie. 30 sierpnia 1834 roku zakończyła życie jego matka, a w dwa lata później ojciec; przeżywał to głęboko, ale z całkowitym poddaniem się woli Bożej. Po śmierci ojca udał się na dalsze studia do Berlina; tam kontynuował studium filozofii. W tym czasie próbował nadal tworzyć. Przeważnie były to tłumaczenia niektórych autorów Zachodu, publikował je także w „Przyjacielu Ludu”.

Wzmagająca się gruźlica płuc nie pozwala na dalsze systematyczne studia. Po dwukrotnym pobycie na leczeniu, przerywa studia i powraca w rodzinne strony.

W 1838 roku powrócił  i zamieszkał w rodzinnym Grabonogu. Bojanowski odczuwał teraz coraz większą potrzebę pogłębiania swoich wiadomości religijnych. Wśród dawnych jego znajomych rozeszła się wiadomość, że Edmund siedzi sobie gdzieś na wsi u krewnych, całkiem oddany nabożeństwu, rozmyślaniu i odczytywaniu książek teologicznych. Interesowały go pisma Ojców Kościoła, jak św. Ambrożego, św. Grzegorza Złotoustego i św. Augustyna. Znajdując trafne wypowiedzi na absorbujące go zagadnienia, np. o  modlitwie, cnotach chrześcijańskich, jak prostota, łagodność i pokora, wynotowywał je. Gdy napotkał jeszcze w innych źródłach słowa omawiające dany temat w aspekcie etymologii lub historii, dołączał do znalezionych uprzednio tekstów i próbował własnej syntezy[1]. Czytał życiorysy świętych i  studiował pisma wielkich zakonodawców. Był otwarty na poznanie nie tylko zgromadzenia filipinów, stróżów pobliskiego sanktuarium maryjnego na Świętej Górze pod Gostyniem, oraz franciszkanów reformatów z klasztoru w Goruszkach pod Miejską Górką, niedaleko Płaczkowa, ale i jezuitów, którzy przybywali do parafii wielkopolskich w celu przeprowadzenia misji.

Duchowość

Najbardziej Edmund Bojanowski zgłębiał  i czerpał z Biblii, w której odkrywał światło wyjaśniające sens wydarzeń osobistych i społecznych, bieżących oraz historycznych. Czynił z niej liczne wypisy. Niektóre słowa Pisma św., zwłaszcza Nowego Testamentu, przyswajał sobie z ogromną żarliwością, by potem wydobywać je z pamięci, gdy nadarzyła się odpowiednia okoliczność albo zaistniała wprost potrzeba. Stosował cytaty biblijne w treści korespondencji, szczególnie do sióstr służebniczek Maryi[2].

Czytanie i rozważanie słów Pisma św. kształtowały u Bojanowskiego właściwe pojęcia o Bogu, o Jego naturze, o stosunku Stwórcy do stworzeń. Wprawdzie Bojanowski nie pozostawił żadnego traktatu teologicznego, ale z jego wypowiedzi zanotowanych w osobistym dzienniku podkreślał: że, Bóg jest tym, który jest „najwyższy”, „istnieje w chwale Swojej Świętej”. Bóg jest „Panem wszystkiego” i jako taki rządzi Swymi stworzeniami, troszczy się o nie. Owa „Opatrzność Boża”, roztaczająca opiekę nad całym stworzeniem, a zwłaszcza nad ludźmi, była dla Edmunda rzeczywistością. Będąc o tym przeświadczony, starał się wyjaśniać drugim i przekonywać ich. Zdumiewająco liczne są jego wypowiedzi o tej ulubionej przez niego prawdzie, którą żył. Akcentował bowiem mocno: „Opatrzność Boża, jak nie zapomina o biednych ptaszętach, tak i o nas pamiętać raczy”[3]. Chociaż niekiedy w pierwszym momencie „dziwne” wydawało się jemu dane „zrządzenie Opatrzności Bożej”, to jednak w głębi duszy często odczytywał je z pewnym zachwytem jako wprost „cudowne”[4]. Wyczuwa się niezaprzeczalnie, iż właśnie wiara w Opatrzność Bożą i spontaniczne odnoszenie do niej codziennych wydarzeń życiowych dobitnie charakteryzowały jego osobowość. Posiadał bowiem szczególną umiejętność dopatrywania się ukrytego działania Bożej Opatrzności w sprzyjających okolicznościach życia, w twórczych inicjatywach, ale i w pozornych klęskach i nieoczekiwanych niepowodzeniach. Mocno ufał, że „niezbadana w swych miłosiernych zamiarach Opatrzność”[5] kieruje wszystkim, tak jednostkami, jak całymi społecznościami, a zwłaszcza wspólnotami wychowującymi dzieci ku właściwym, dobrym celom[6].

Był przeświadczony, że dzięki Opatrzności Bożej człowiek otrzymuje różnego rodzaju niespodziewane, jak i upragnione dary. Mimo iż bezpośrednim ofiarodawcą jest człowiek, to jednak ostatecznie wszystko pochodzi od Boga. Dary te są często wyraźnymi znakami -   Opatrzności Bożej”, podnosząc osobę strapioną, doprowadzając wszystko do pomyślnych rezultatów. Doświadczywszy tego w swoim życiu Edmund akcentował, że Bogu zależy na tym, aby człowiek miał „ufność w jego Świętej Opatrzności”. Niejednokrotnie Bóg kieruje tak wydarzeniami i odpowiednio uzdalnia człowieka, by ten dostrzegł i uznał ową pomyślną ingerencję Bożą. Te znaki Opatrzności” utwierdzały go w jego dobrych poczynaniach, były rękojmią jego właściwych, zgodnych z wolą Bożą przedsięwzięć.

Boże działanie Bojanowski upatrywał również w stosunkach międzyludzkich. Uważał, iż to Bóg kieruje osobami tak, by „w porę spotkały się[7]. Udziela ludziom dóbr materialnych i to tyle, by mogli nieść pomoc zesłanym im przez Opatrzność Bożą biedniejszym od siebie[8].

Obserwując życie znaczone niejednym trudem i bólem, Edmund podkreślał, że od Boga pochodzą także próby i doświadczenia, a nawet różne klęski czy epidemie, z którymi równocześnie ludzie otrzymują odpowiednią pomoc do ich przezwyciężenia, do pokonywania trudności w walce o dobro i do zdobywania zasług wiecznotrwałych[9].

To przesłania ewangeliczne inspirowały różną działalność Bojanowskiego – uważał, że dzięki nim osoba ludzka napełniona „miłością Bożą” jest uzdolniona do  czynienia dobra.

Edmund był człowiekiem modlitwy. W jego notatkach znajdujemy dwie definicje modlitwy.

Czytamy tam: „Modlitwa jest istnym nerwem chrześcijańskiego życia”. Na innym miejscu podaje: „Modlitwa jest słońcem życia chrześcijańskiego”[10]. Dokonane tutaj analogie są nadzwyczaj trafne i wymowne. Jak nerw w organizmie ludzkim umożliwia sprawne funkcjonowanie różnych czynności, sygnalizuje miejsca schorzeń, tak dzięki modlitwie człowiek może wykrywać wszelkie najmniejsze symptomy chorób moralnych i udoskonalić całą swoją osobowość. W modlitwie i przez modlitwę spływają na człowieka łaski Boże potrzebne do wzrostu życia nadprzyrodzonego, podobnie jak słońce spełnia swą rolę w życiu fizycznym.

Bojanowski szukał w modlitwie źródła męstwa w znoszeniu trudów i doświadczeń życia codziennego. Dziękował Bogu za wszystko.

W prawdziwym zachwycie ducha przeżywał piękno liturgii uroczystości kościelnych.

Nie zważając na ówczesną praktykę, stosowaną przez ogół katolików, rzadkiego korzystania z sakramentów pokuty i Eucharystii, Edmund jak najczęściej spowiadał się i przyjmował Komunię św.  Otaczał wielką czcią Najświętszy Sakrament, spędzał wiele godzin w kościele. Z Eucharystii czerpał siłę i męstwo w znoszeniu doświadczeń życiowych. Po pewnym dotkliwym przeżyciu wyznał: „Jakże Bóg miłosierny, że mię cios ten spotkał w czasie właśnie uroczystości Bożego Ciała, kiedy przez cały tydzień oktawy mogę się modlić i nawiedzać dwa razy na dzień wystawiony Przenajświętszy Sakrament i czerpać zasilenie w smutku, z podnioślejszym duchem wobec ciągle widomej tajemnicy ołtarza”[11].

Ważna jest łączność z Maryją i świętymi – bowiem ona pomaga na drodze życia w pełni chrześcijańskiego.

Jako baczny i wrażliwy obserwator spraw dokonujących się na arenie politycznej i społecznej w XIX stuleciu oraz w minionych dziejach narodu polskiego, Bojanowski odczuwał wyraźnie skutki kryzysu moralnego, nękającego całe społeczeństwo. Rozumiał, iż ogólny poziom narodu uzależniony jest od stopnia kultury duchowej i materialnej poszczególnych jednostek. Człowiek z kolei żyje prawdziwie ludzkim życiem wtedy, gdy jest zintegrowany wewnętrznie. Temu służyły rekolekcje, które odprawiał co roku pod kierunkiem ojców jezuitów w ich klasztorze w Śremie..

W pewnym takim dniu rekolekcyjnym zapisał: „Dzień cały zeszedł mi błogo na modłach, milczeniu i rozmyślaniu. […] na coraz większym oderwaniu się od zewnętrznego świata, a z głębszym wewnątrz skupieniem”[12].

Wszystkie te, jak i inne liczne poczynania Edmunda Bojanowskiego inspirowane były nie tylko zwykłą filantropią, lecz przede wszystkim chrześcijańską miłością Boga i bliźniego.

Stąd pierwsze dziesięć lat pobytu w Grabonogu/ po przerwanych studiach/ stały się niemałym okresem ewolucji duchowej, w której serce jego dojrzewało w promieniach Bożej łaski, by w odpowiednim czasie okazać Bogu ofiarną i bezinteresowną miłość czynną. Wszedł w nurt życia okolicznych działaczy. Jako członek wydziału literackiego w Kasynie Gostyńskim przystąpił do szerzenia oświaty wśród ludu wielkopolskiego. Z jego inicjatywy powstawały biblioteczki i czytelnie ludowe w okolicach Gostynia i Krobi. Wsie: Krajewice, Siemowo, Szelejewo, Wielkie Strzelce, Zalesie, Gola, Żytowiecko i Bodzewo jemu zawdzięczają pierwsze komplety książek i czasopism, oddanych do użytku wieśniaków w czytelniach. Był także członkiem Towarzystwa Pomocy Naukowej (1841) niosącego pomoc zdolnej choć biednej młodzieży. Po zlikwidowaniu pierwszego konwiktu dla tej młodzieży w Krajewicach, Bojanowski opiekował się nowo zorganizowanym w Gostyniu (1843).

Gdy w roku 1849 powstała Liga Polska, wyłoniła się z niej komisja dla spopularyzowania taniej lektury ludowej. Wówczas E. Bojanowski zasiadł w niej obok ks. Prusinowskiego i Ewarysta Estkowskiego, jako jeden z najbardziej aktywnych szermierzy oświaty wśród ludu wielkopolskiego. Umieszczał własne artykuły w „Tygodniku Katolickim”, „Pokłosiu”, i „Roku Wiejskim”. Licząc się z potrzebami gnębionej niewolą psychiki polskiego ludu, dostarczał jej zdrowego i pożywnego pokarmu. Obok rozpraw o pracy na roli i wiadomości ze świata, wiele miejsca poświęcał modlitwom, pieśniom i czytankom treści religijnej. Literaturę jego pióra cechuje wielka prostota, harmonijność, uczucie i polot. Zadaniem jej było oświecać, podnosić i kształtować religijnie, rozbudzać pracę nad własnym doskonaleniem się, rozwijać miłość społeczną, zachęcać do sumiennej pracy. Wszelkie fundusze przeznaczał na potrzeby bliźnich.

Piękną kartę życia Edmunda Bojanowskiego stanowi również jego akcja miłosierdzia. Działalność na tym polu rozpoczyna w 1849 roku, gdy Wielkopolskę nawiedziła epidemia cholery. Wówczas z bohaterskim poświęceniem oddał się całkowicie posłudze zarażonych. Sam słabego zdrowia, odwiedza chorych po chatach wieśniaczych, pociesza ich, sprowadza lekarza i kapłana do konających, rozdaje lekarstwa, pokarm i jałmużny pieniężne. Na skutek jego zabiegów sprowadzono do Gostynia siostry Miłosierdzia, którym w nowym zakładzie, zwanym Instytutem”, powierzono posługę przy chorych i opiekę nad sierotami po rodzicach zmarłych na cholerę.

Żyjąc blisko ludu wiejskiego, spostrzegł tkwiące w nim wartości, które z powodu nędzy i ciemnoty nie mogły się ujawnić i rozwinąć. Wierzył i był o tym przekonany, że przez religijne wychowanie dzieci i podniesienie poziomu duchowego najliczniejszej warstwy społeczeństwa polskiego odrodzi się Polska. Przemyślany plan działania udało się wprowadzić w życie dnia 3 maja 1850 roku otwarciem w Podrzeczu obok Grabonoga pierwszej na ziemiach Wielkiego Księstwa Poznańskiego ochronki wiejskiej. Trzy dziewczęta wiejskie, które zaangażował do pracy w ochronce podrzeckiej stały się zalążkiem przyszłego zgromadzenia zakonnego, zwanego przez E. Bojanowskiego „Służebniczki Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej”. Edmund Bojanowski włożył maksimum wysiłku, by młode ochroniarki przekształcić we wzorowe apostołki ludu. Sam wdrażał je do pracy wychowawczej, ucząc pedagogicznego podejścia do dzieci.

Kiedy dzieło już dobrze się rozwijało, odezwało się w jego duszy, jeszcze jedno, dawno już nurtujące go, pragnienie kapłaństwa.

Wstępuje więc w marcu 1869  roku do seminarium duchownego w Gnieźnie. Rozwijająca się gruźlica płuc nie pozwoliła mu jednak na zrealizowanie studiów potrzebnych do osiągnięcia stanu duchownego, toteż w maju następnego roku musiał opuścić seminarium. Zmuszony był wyjechać w dniu 2 V 1870 r. z seminarium – według orzeczeń lekarza zakładowego: „na dłuższy czas z powodu słabości zdrowia[13].

Zamieszkał u swego przyjaciela ks. Stanisława Gieburowskiego, proboszcza w Górce Duchownej, gdzie dnia 7 sierpnia 1871 roku umiera. Śmierć Edmunda Bojanowskiego, ukazała niejako słuszność słów wypowiedzianych nieco wcześniej przez metropolitę Gniezna i Poznania arcybiskupa Ledóchowskiego: „Mam mocne przekonanie, że Bóg tego świętego człowieka chce w stanie świeckim uświęcić”[14]. Chociaż dopiero Sobór Watykański II podał zwięzłą naukę teologiczną o laikacie i jego roli w Kościele i świecie, Edmund już w pierwszej połowie XIX w. zgłębił i urzeczywistniał prawdę, że ochrzczony to apostoł. Wiedział, że jest w Kościele i uczestniczy w życiu Kościoła. Był żywą, aktywną i odpowiedzialną cząstką tego Kościoła.  Do dziś zachowany jest pokój w którym umarł E. Bojanowski (plebania – w Górce Duchownej).  

W  prasie o śp. E.B. napisano między innymi: „Był wzorem cichej pobożności, łagodnej wyrozumiałości i wyrzeczenia się siebie”/TK/. Nazywano go drugim Wincentym à Paulo.

Został pochowany w podziemiach kościoła w Jakszowie k. Śremu, gdzie wówczas znajdował się Dom generalny zgromadzenia. W 1930 roku zwłoki przewieziono do Żabikowa /Lubonia/ k. Poznania do kaplicy Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Beatyfikowany 13 czerwca 1999 roku przez Ojca Świętego Jana Pawła II, doznaje czci nadal w kaplicy sióstr, ustanowionej od 8 grudnia1999 roku Sanktuarium bł. Edmunda Bojanowskiego, z zadaniem szerzenia kultu Bożej Opatrzności, tak bardzo obecnego w życiu bł. Edmunda.

To właśnie ten kult, umiłowanie Eucharystii, szczególne nabożeństwo do Matki Bożej i żywa wiara czyniły bł. Edmunda Bojanowskiego świeckim apostołem dla dzieci, biednych i potrzebujących. Edmund ponad wszystko umiłował człowieka a w szczególny sposób dzieci. Uchwycił w człowieku wartość nieskończoną, wartość bezwzględną samą w sobie. Wartość tę przedstawiał dla niego każdy człowiek bez względu na pochodzenie społeczne, wykształcenie, stan, wiek czy urodę. On patrzył na człowieka podobnie jak Chrystus i podobnie jak Chrystus żywił szczególną miłość do słabych, chorych, ubogich i nieszczęśliwych. Dla nich to postanowił poświęcić swoje siły, pracę i resztę zdrowia. Priorytetem swojej działalności uczynił troskę o małe dziecko.

 

2)Najważniejszym dziełem bł. Edmunda Bojanowskiego jest

 Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Boga – Rodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, które założył w 1850 roku, wyrosło z głębokiej troski Założyciela przede wszystkim o los dziecka wiejskiego, pozbawionego w czasach jemu współczesnych, elementarnej opieki.

Zasadniczym celem Zgromadzenia było zakładanie i prowadzenie tzw. ochronek wiejskich dla dzieci w wieku przedszkolnym, w których siostry nie tylko miały opiekować się dziećmi, ale także troszczyć się o ich rozwój fizyczny, intelektualny i religijno-duchowy. W liście do arcybiskupa Leona Przyłuskiego pisał: „ od kilku lat zajmowała mnie myśl urządzenia ochronek wiejskich pod nadzorem dziewcząt wiejskich. Miałem na względzie: raz – korzyść małych dzieci wystawionych po wsiach przez zaniedbanie lub nieświadomość rodziców na zepsucie przedwczesne, po wtóre – uświęcenie kobiet wiejskich, a przy tym wpływ na podniesienie i moralizowanie ludu wiejskiego”.

Drugim celem zgromadzenia była służba ludziom chorym, biednym i opuszczonym na wsi. Siostry służebniczki zintegrowane, niejako wtopione w wiejską społeczność również przez obowiązek pracy na roli, znały dobrze problemy i potrzeby współczesnej wsi wielkopolskiej zarówno duchowe, jak i materialne. By im zaradzić, poza dziećmi gromadziły również wieczorami w salach ochronkowych kobiety i dziewczęta, ucząc je modlitwy, czytania i pisania oraz robót ręcznych. Czas spędzony w ochronce chronił kobiety i dziewczęta przed szukaniem mniej godziwych rozrywek. Podstawę utrzymania stanowiła własna praca sióstr.

Ochronki

Wśród grup społecznych Europy pierwszej połowy XIX stulecia znaczną przewagę liczebną miała ludność wiejska. [W 1815 r. mieszkało na wsi 90% populacji, z tego 80% stanowili chłopi. Stan ten ulegał zmianom w latach następnych w zależności od stopnia uprzemysłowienia danego terytorium.]

W najgorszej sytuacji znajdowały się małe dzieci. W większości pozostawione bez opieki podczas wielogodzinnego dnia pracy rodziców, wychowywały się same  na ulicy lub w nierzadko zimnych, wilgotnych, nędznych domach.

Myśl roztoczenia opieki, mniej lub bardziej zorganizowanej, nad opuszczonymi dziećmi przedszkolnymi znajdowała powoli coraz więcej propagatorów w poszczególnych krajach Europy. W Anglii konieczność podjęcia celowego wychowania propagował Robert Owen. Jako jeden ze współwłaścicieli kombinatu włókienniczego otworzył pierwsze przedszkole dla dzieci z rodzin robotniczych, od 2 do 5 lat .

Na wzór angielskich zakładano przedszkola – ochronki we: Francji, Szwajcarii, Austrii.

Sięgając do genezy polskich poglądów dotyczących małego dziecka w sposób zinstytucjonalizowany, odnajdujemy w nich jednego z czołowych działaczy edukacji Augusta Cieszkowskiego (1814-1894). Ten dziewiętnastowieczny uczony o wielostronnych zainteresowaniach, w kwestii dotyczącej dzieci poświęcił im specjalną rozprawę pt. „O ochronach wiejskich”, a o realizację zawartych w niej koncepcji ubiegał się w sejmie pruskim. W tym czasie placówki przedszkolne pełniły trzy zasadnicze funkcje: dydaktyczno – wychowawcze, przygotowawcze do szkoły i opiekuńczo – wychowawcze. Instytucje przedszkolne z przewagą funkcji dydaktyczno – wychowawczej usiłowały być „szkołami dla małych dzieci”, realizować przedmioty nauczania podobne do szkoły. Cieszkowski, znał koncepcje wyżej wspomnianych autorów i sam zastanawiał się, który model ochrony będzie najlepszy do polskich warunków. Wiele podróżując po Europie zaobserwował, że rozwój przedszkoli był wynikiem przemian ekonomiczno-społecznych.

Wychowanie przedszkolne traktował Cieszkowski, chociaż nie od razu, w szerszym aspekcie: jako przygotowanie dziecka do nauki szkolnej oraz jako ochronę przed niekorzystnymi wpływami środowiska. Za rozwojem ochron wiejskich według niego, przemawiały argumenty moralne, pedagogiczne jak i ekonomiczne. Samą opiekę nad ochronami zalecał powierzyć – Centralnemu Towarzystwu Ochron, którego obowiązkiem było wprowadzanie jednolitych form działania dla wszystkich placówek przedszkolnych. Zadaniem Towarzystwa było także zadbanie o fundusze, nakłanianie dziedziców do świadczeń w naturze, przeznaczanie lokali i ziemi na zakładanie tych przedszkoli, oraz nawiązywanie kontaktów z samorządami

gminnymi. Również przygotowanie i kształcenie wychowawczyń przedszkoli było zadaniem tegoż Towarzystwa. Początkowo Cieszkowski uważał, że wychowawczyniami mogą być kobiety ze wsi czy też dziewczęta z domów sierot. Później jednak uznał, że powinny to być osoby odpowiednio przygotowane przez Instytucje zorganizowanego kształcenia przyszłych wychowawczyń i nauczycielek przedszkoli. Ochrony winny być urządzone tak, by sprzyjały prawidłowemu rozwojowi dziecka. Koszty wyżywienia mogą częściowo pokrywać rodzice a resztę dziedzic.

Działalność Augusta Cieszkowskiego w sprawie opieki nad dziećmi. popierano w Wielkim Księstwie Poznańskim. Z jego inicjatywy zostało zorganizowane w Poznaniu Towarzystwo dla Zakładania i Prowadzenia Ochron, pod przewodnictwem Ludwika Gąsiorowskiego, pełniącego w nim funkcję prezesa i lekarza w ochronkach. Swoje nie małe zasługi mieli w tym także Karol Marcinkowski i Teofil Matecki, którzy na co dzień znali warunki bytowe ludności[15]. Społeczeństwo Poznania i Wielkopolski nie pozostawało obojętne w tej kwestii. W celu dokładnego zapoznania się z koncepcjami organizowania ochron, zaproszono samego autora rozprawy „ O ochronach wiejskich” do Gostynia w dniu 7 maja 1842 roku. Podzielił się zdobytymi spostrzeżeniami i projektami co do zakładania ochron. Wkrótce urzeczywistniono zamierzenia i dzięki wysiłkom „Towarzystwa Poznańskiego Domów Ochron” otwarto w 1844r.  dwie pierwsze ochronki w Poznaniu: pierwszą w styczniu – na Śródce, w oddanych przez władze kościelne pomieszczeniach budynku zwanego „Psałterią”, a później drugą – na Rybakach[16]. Wiele starań wokół tego dzieła było zasługą E. Bojanowskiego, który napisał „ Skazówkę dla opiekunek odwiedzających Domy Ochrony”. Jednak w 1853 r. ochronki te przeszły pod opiekę Towarzystwa św. Wincentego á  Paulo.

 

(Ochronki według Edmunda Bojanowskiego i jego myśl pedagogiczna)

W dążeniach i działaniach August Cieszkowski znalazł wrażliwego i gorliwego kontynuatora swoich myśli i postulatów w Edmundzie Bojanowskim. Tej sprawie oddał się z całym żarem swego szerokiego serca. Solidaryzował się z tymi, którzy razem z nim dzielili zainteresowania ludem wiejskim i kwestią niesienia mu kultury, owianej duchem Bożym. Bojanowski wiedząc, że każda reforma jest krótkotrwała, jeśli nie rozpocznie się od młodego pokolenia, dlatego na nim najbardziej skoncentrował swoją uwagę. Dzieci wiejskie, dzieci biedne i zaniedbane, właśnie te dzieci poumieszczał Bojanowski w swoich ochronkach wiejskich, prowadzonych przez Siostry Służebniczki Maryi.

W ujęciu E. Bojanowskiego: „Ochronka miała być domem dla dzieci pozostających bez opieki; by rodziców zmuszonych do zarobkowania poza domem uwolnić od pieczy nad nimi; one mają chronić od zepsucia i nadawać właściwy kierunek ich zaniedbanemu wychowaniu. Ponadto mają być strażnicami rodzimej tradycji, rodzimej prostoty i narodowych obyczajów. Przez tradycję rodzimą rozumiał zwyczaje ludowe, które miały być starannie pielęgnowane, by lud widząc to mógł stamtąd czerpać przykłady do umiłowania wszystkiego co swojskie”. Jego projekt zakładał, że ochronki powinny być „ulgą dla wszystkich, a dla nikogo ciężarem”. Ich organizacyjna struktura przewidywała trwałe podstawy materialne i „niezależność od datkujących”.

W praktycznym rozwiązaniu kwestii ochronek, Edmund poszedł własną drogą, przede wszystkim oparł ją mocno na Kościele, a w rozwój dziecka włączył życie nadprzyrodzone, życie łaski Bożej.

Cel i idea  wychowania

Podstawą i najwyższym celem wychowania u Edmunda Bojanowskiego była idea religijna, „by człowiek stał się obrazem i podobieństwem do Boga na ziemi”. Jest to bardzo szerokie ujęcie celu, który uwzględnia wszechstronny rozwój człowieka, jego elementy ludzkie i boskie. Na tym zbudował program nauki, pracy i zabawy. Wszystkie środki i metody wychowawcze, które przyswajał ochroniarkom, zmierzały do rozbudzenia w dzieciach wielkiej miłości Boga, bliźniego i Ojczyzny.

W wychowaniu chrześcijańskim, jak i w myśli pedagogicznej Bojanowskiego – najwyższym ideałem i wzorem jest Chrystus. Po Chrystusie wzorem do naśladowania była Maryja, którą szczególnie czczono w polskim narodzie.

W swoim procesie wychowania Edmund Bojanowski odkrył na długo przed współczesnymi pedagogami, że skupienie uwagi u dziecka, zwłaszcza małego, nie trwa dłużej niż pół godziny. Trzeba więc było przeplatać lekcje „poważne” ćwiczeniami bardziej ruchomymi, gimnastyką i śpiewem. Niegdyś zbierane przez niego pieśni ludowe o niezaprzeczalnej wartości, wykorzystuje dla dzieci w ochronkach. Piosenki śpiewane przez dzieci nie tylko w sali ochronkowej, ale na ulicach i w domach, powoli rozszerzały swój zasięg, tak, że cała wieś zaczynała je śpiewać i spostrzegano nie bez zdziwienia, że zyskiwało na tym całe środowisko. Spośród narodowych pieśni wybiera te, które uważa, że „zamyka się w nich cały wiekowy ciąg życia narodu od jego początków, aż do obecnych czasów”. Należała do nich pieśń „Bogurodzica, której siostry uczyły i wraz z dziećmi śpiewały w każdej ochronce. Nad drzwiami wejściowymi do ochronki znajdował się namalowany na blasze obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, patronki Polski. Na przykładach dawnych bohaterskich mężów, kształtował narodowy charakter dziatwy wiejskiej. Przy zabawie w piasku wysuwa projekty budowy Wawelu, czy mogiły Kościuszki.

Dzieci, ochroniarki oraz lud wiejski, przeprowadza Bojanowski przez szkołę świętych, zachęcając do naśladowania cnót poprzez  czytanie żywotów świętych.

Nauczanie według Bojanowskiego postępowało zgodnie z rytmem pór roku i dni tygodnia. Powiązane było z całym rokiem liturgicznym. Dni tygodnia zaplanowane były w następujący sposób: poniedziałek, po odpoczynku niedzielnym, zabawy i śpiewy z położeniem specjalnego akcentu na miłość Boga, dzięki której Opatrzność przemienia wszystko w „dary miłości”. Dodatkowo o tym dzieciom przypominało umieszczone w każdej ochronce „oko” Opatrzności, o głębokiej wymowie: „Bóg cię widzi. Wtorek poświęcono Aniołom Stróżom. Najgrzeczniejsze dzieci zobowiązane były do sprawowania opieki nad trójką innych, służąc im dobrym przykładem, pomocą i radą. Środa poświęcona zmarłym. Szereg konkretnych faktów przywodził na pamięć tajemnicę Świętych Obcowania, jak również związki, które nas łączą z tymi, którzy przebywają w chwale, lub w cierpieniu oczekiwania. Małe sieroty, przyjęte po epidemii cholery, uczyły się szukać swoich rodziców na tamtym świecie, u Boga. Tego dnia dzieci szły wspólnie na cmentarz, aby modlić się i porządkować groby. Pieśni środowe miały ton poważniejszy, opowiadania wiązały się ze Starym Testamentem. Następował czwartek, nacechowany całkowicie radością eucharystyczną. Dzieci w swej żywej wyobraźni towarzyszyły Jezusowi w Wieczerniku. Stopniowo przyswajały sobie teksty z Ewangelii mówiące o tej tajemnicy. Był to również dzień, w którym dzieliły się swoim podwieczorkiem z biednym. W piątek zaprzestawano zabaw. Cały dzień przeznaczony na opowiadanie Męki Pańskiej. O trzeciej po południu ten mały, żwawy świat zachowywał kilka minut ciszy, aby uczcić śmierć Pana Jezusa. Sobota była poświęcona  Matce Bożej, opiekunce ogniska domowego. Śpiewano z tym większym zapałem pieśni nabożne (niezliczone) na Jej cześć, ponieważ w przeddzień panowała cisza. W istocie uczono się katechizmu śpiewając. Wieczorem odbywała się „powtórka” z całego tygodnia. Rodzaj rachunku sumienia przystosowanego do poziomu małych dzieci, zakończony wybaczeniem sobie wzajemnych „drobnych zatargów”.

Był również wzgląd na pory roku. Te wiejskie małe dzieci, na swój sposób uczestniczyły w siewach i żniwach. Przy ochronkach, miały swoje małe kawałki ziemi uprawiane z zapałem. Słoma do żłóbka na Boże Narodzenie pochodziła z ich „pól”. W zimie „dawano jałmużnę” ptakom. Wszystkie te działania – według Bojanowskiego- miały rozwijać i pogłębiać miłość do Boga, bliźnich, zwierząt i roślin. W epoce, kiedy termin ekologia istniał jedynie na użytek uczonych, ochroniarki ze Zgromadzenia Edmunda Bojanowskiego urodzone w środowisku wiejskim instynktownie pojmowały „ślady Boga” w wielkiej księdze otaczającej je natury.  A Edmund twierdził, że: „Ludzie związani z ziemią otrzymują naturalny klucz do pobożności i pogłębienia wiary. W kontakcie z prawami ziemi, natury, dokonuje się odkrywanie więzi z wyższym porządkiem, z Bogiem: naród taki z ziemią, z naturą połączony najściślej i od wpływów niebieskich zawisły. Stąd jego religijność, stąd ustawiczne poczuwanie wpływu świata niewidzialnego na widzialny”.

Znakomite jest w myśli pedagogicznej u Bojanowskiego to zintegrowanie natury i religijności, w całym programie wychowania wraz z Bogiem.

Echa tej myśli pedagogicznej Bojanowskiego przetrwały do naszych czasów w tradycji Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Maryi, dla którego naczelnym zadaniem jest wychowanie i nauczanie małego dziecka.

Jeśli przyjmiemy stwierdzenie niemieckiego pedagoga XIX wieku, Jeana Paul´a, że dziecko w ciągu pierwszych 4 lat życia uczy się więcej niż w ciągu czterech lat uniwersytetu – to jakie rozmiary przypisać zasługom Edmunda Bojanowskiego? W chwili jego śmierci było kilkadziesiąt ochronek w Polsce (ponad 50). A obecnie trudno byłoby policzyć je na całej kuli ziemskiej.

Przeżywać będziemy 200 rocznicę urodzin bł. E. Bojanowskiego, mijają 163 lata jak Zgromadzenie kontynuuje w dalszym ciągu pracę wychowawczą i charytatywną, zapoczątkowaną przez swego Założyciela, a przystosowaną do obecnych warunków społecznych, w duchu prostoty i miłości. Jego myśl pedagogiczna jest nadal dynamiczna, otwarta i ciągle aktualna. Program opracowany przez Edmunda Bojanowskiego jest obecnie zatwierdzony przez MEN.

Wielkopolska XIX wieku, poszczycić się może licznymi wybitnymi postaciami, które wniosły swój wkład w niezwykłą, trudną dla Polaków ówczesną rzeczywistość. Wcześniej wspomniani Karol Marcinkowski, Gustaw Potworowski, Teofil Matecki, gen. Dezydery Chłapowski, hr. Tytus Działyński, czy znany August Cieszkowski, Ewaryst Estkowski czy Hipolit Cegielski. Podejmowali wielokierunkową działalność i wszyscy oni byli znani Edmundowi Bojanowskiemu.

Przez swoją pracę starali się przede wszystkim o to, by naród polski był bogatszy duchowo i materialnie.  Głównym celem ich pracy była kulturowa, moralna i ekonomiczna regeneracja sił narodu, by mógł on dojrzeć do odrodzenia państwowego[17].

Choć dzisiaj filantropia czy świętość nie są popularne, to jednak ciągle budzą zaciekawienie, bo pozwalają wypełniać niezwykle doniosłe zadania – również współcześnie.

Kończąc już, chcę zauważyć, że w postaci  Edmunda Bojanowskiego jaka wyłania się z materiałów źródłowych i licznych już opracowań, uderza szczególnie jego patriotyzm oraz autentyczne życie chrześcijańskie, które inspirowały go do podejmowania twórczych działań dla dobra narodu i Kościoła. Stał się przez to wybitnym prekursorem doskonale spełnionego apostolatu świeckich w Kościele.

Pokazał, że w każdych warunkach człowiek może osiągnąć wiele a szczególnie wtedy gdy miłość uczyni głównym motorem swych działań, których celem jest dobro drugiego człowieka.  A to inaczej powiedziane – staje się apostołowaniem.

Obrany na patrona  dla naszej Lubońskiej Społeczności, życzę nam wszystkim by bł. Edmund Bojanowski upraszał nam to, by i nasze zwyczajne życie stawało się nadzwyczajnym.

Dziękuję za uwagę. Bóg zapłać

 


[1] Por. ASD, I. 11. B-k-1, k. 131, 133-135, 147, 306 i in.  E. Bojanowskiego zachwycała przede wszystkim prawda; identyfikował ją  ze  szczerością  i  z  prostotą. Pisał:  „Dzieci  są  niewinne,  a  przeto  s z c z e r e, o t w a r t e, czyli charakterem ich jest    p r o s t o t a, wyjawianie się zupełne na zewnątrz tym, czym są wewnątrz, u nich nie ma więcej formy niż treści, ale zupełna równowaga obojga, nie ma p o z o r u […]. Charakter ten odpowiada najściślej głównemu warunkowi piękności estetycznej. Zatem  P r o s t o t a  równa jest  P i ę k n o ś ci.”

[2] ASD, I, 11.B-k-1, k. 127-128, 131, 146, 148, 152-153, 155-156 i in;. AGSP, koncepty listów E. Bojanowskiego  do sióstr w Borku z [19 II 1862] i w Turwi z [17 III 1858]. Cytaty Nowego Testamentu zostały włączone w treść artykułów Reg. III, zwłaszcza Wstęp i §§ 31, 47 i 48.

[3] AGSP, list E. Bojanowskiego do s. L. Jankiewicz z 28 IX 1865. Por. Dz 7 I 1857.

[4]Mój Boże! Co za cudowne zrządzenie Opatrzności! Ledwie gronko ubogich dziewcząt wiejskich zebrało się dla służenia Bogu i bliźnim, a oto już Bóg dobrotliwy oddaloną prowincję polską na rozszerzenie tego Stowarzyszenia otwiera!” Dz 7 VI 1855. Por. tamże, 26 VII 1857; 30 VII 1858; 30 X 1859; AGSP, list E. Bojanowskiego do s. M. Filipiak z 27 I 1866.

[5] Dz 15 XI 1856.

[6]„Ogrom poniesionej klęski, którą można liczyć na 600 do 700 tal. głęboko mię zasmuca, ale wśród posępnych myśli błyska mi promyk otuchy, że w tym nawiedzeniu może Opatrzność miała nieodgadnione dziś widoki ku przyszłej korzyści Instytutu […]. Daj to, Boże miłosierny, aby te moje myśli kiedyś się ziściły”. Tamże, 21 VIII 1854. Por. tamże, 9 V 1855; 7 I 1856; 21 X 1859; AGSP, list E. Bojanowskiego do Magistratu i Rady Miejskiej [w Gostyniu] z 15 II 1853.

[7] Dz 8 X 1854: „przybył […] niespodziewany gość Franciszek Żółtowski, o którym wczoraj bardzo myślałem, chcąc z nim rozmówić się względem ochronki w Strzelczu. Bóg mi go w porę nadarzył”.

[8] Tamże, 12 X i 13 XI 1854; 10 I i 28 IV 1855; 21 IV 1856; 3 VI 1857; 1 IV i 6 X 1858.

[9] Tamże, 13 IV 1853; 9 XI 1855; 8 I i 29 IX 1856; AGSP, listy E. Bojanowskiego do s. L. Jankiewicz z 14 II i 14 XI 1866.

[10] ASD, I, 11.B-k-1, k. 714.

[11] ASD, I, 11.B-k-1, k. 714.

[12] Tamże, 10 III 1856.   Por. tamże, 9-11 III 1856; 24 VIII 1859 r. i in.

[13] ASMG, Księga Protokółów, 28 IV 1870. Por. Dz 31 III, 1 IV, 28 IV, 3 V, 19, 21 i 29 VII, 5, 7, 10 i 14 VIII, 6 X, 28 XII 1869; 9 II, 10 III i 21 IV 1870.

[14] Mowa żałobna X. Antoniego Brzezińskiego, s. 42.   Por. E. Szkudłapska S.P., dz. cyt., s. 16.

[15] Dr. Teofil Matecki napisał broszurkę „Poradnik dla małych matek, czyli fizyczne wychowanie dzieci w pierwszych siedmiu latach”, która po wyjściu drukiem w 1848 r., w Poznaniu cieszyła się niebywałą popularnością.

[16] Trzecią ochronkę w Poznaniu założono 1845, na Piekarach.

[17] Por. W. Jakóbczyk, Jan Karol Marcinkowski, s. 115-116 i 127.

Komentarze są wyłączone.